POLONIABAND

Blog zespołów polonijnych poza krajem

Informacja

Trio "POKOLENIE"

Strona internetowa: http://www.triopokolenie.com
Lokalizacja: Detroit
Uczestnicy: 1
Ostatnia aktywność: Wrz. 14, 2008

Trio "Pokolenie"

Grupa założona została w 2007 roku w Detroit. Gra na wszelkiego rodzaju imprezach – od masowych festynów ulicznych, przez wesela, zabawy, aż do kameralnych koncertów dla niewielkiej publiczności. Ich repertuar obejmuje szeroki wachlarz stylów muzycznych: rock, disco, pop czy nawet rytmy latynoamerykańskie. Na koncie mają wydaną jedną płytę – kolekcję najpiękniejszych polskich kolęd. W przygotowaniu jest już płyta kolejna, która niebawem zostanie wydana.
Zapraszamy do bliższego poznania kariery zespołu „Pokolenie” – do obejrzenia obszernej galerii, poczytania artykułów o grupie, posłuchania fragmentów utworów w ich wykonaniu oraz obejrzenia plików wideo z fragmentami występów. Życzymy miłych wrażeń!

http://www.triopokolenie.com
http://www.kapelepolonijne.com/profile/TomaszRaczek

POLECAMY ARTYKUL Z TYGODNIKA "CZAS POLSKI" O NASZYM ZESPOLE

Trzy pokolenia 'Pokolenia' (marzec 2008)
20-latek, 30-latek i 40-latek - tak w kilku słowach można scharakteryzować trio wokalno-muzyczne “Pokolenie”. Same te liczby dają już pewien obraz. Każdy z członków wnosi do zespołu coś swe swego… pokolenia. Może dlatego grupa ta tak dobrze radzi sobie z repertuarem dla starszych i młodszych.
Najmłodszym członkiem zespołu jest 22-letni Adam Męczeński. W „Pokoleniu” gra na gitarze. Nie jest to jednak jedyny instrument, na którym sobie świetnie radzi. Wcześniej grał na perkusji. I to w także w zespole (w szkole średniej w Chicago). „Kiedy przeprowadziliśmy się do Michigan mój kuzyn pokazał mi kilka chwytów gitarowych i tak się zaczęła moja przygoda z gitarą” - wspomina Adam. „Czasami siadam jeszcze za perkusję” - dodaje nostalgicznie.
Zapewne bakcylem grania na instrumencie zaraził się od swego taty, Aleksandra Męczeńskiego, który reprezentuje w zespole pokolenie 40-latków. Adam i Olek pochodzą z Rudnika nad Sanem. Olek gra w zespole „Pokolenie” na perkusji”. „Od kiedy?” - uśmiecha się na moje pytanie. „Od dziecka. Od zawsze…” – odpowiada. Tłumaczy, że właściwie innego wyjścia nie było. Bo wszyscy jego bracia grają na różnych instrumentach. „W pierwszym zespole grałem mając zaledwie 14 lat” – wspomina. „ I był to w pełni profesjonalny zespół. Graliśmy na weselach, zabawach…”.
W wojsku automatycznie prawie trafił do reprezentacyjnego zespołu wojsk kolejowo-drogowych. Do dziś pamięta ogólnopolski zjazd zespołów muzycznych wojsk lądowych, na którym grupa uplasowała się w pierwszej trójce, a sam Olek otrzymał dodatkowo wyróżnienie jako najlepszy perkusista.
Los „rzucił” go potem do Niemiec. „Wyjechałem >za chlebem< i skończyłem z muzyką” – wyjaśnia. „Tam nie było czasu na to. I wówczas nie było tam takiej zorganizowanej Polonii. Myślałem, że moje granie się skończyło. Zresztą tak sobie mówiłem, że do tego już nie wrócę”.
Ale wrócił. W pewnym sensie była to wina (zasługa) syna Adama. Już tutaj w Stanach, Adam grał (wówczas jeszcze na perkusji) i tata trochę z zazdrością patrzał na swego syna. „A mi dużo nie trzeba; kilka taktów i już mnie ciągnie żeby pograć” – dodaje Olek.
No i tak zrodził się pomysł założenia zespołu muzycznego.
Ogłoszenie o naborze klawiszowca/wokalisty pojawiło się na tablicy ogłoszeń w „Polish Market” w Hamtramck. Nie trwało długo, jak zgłosiło się kilku chętnych kandydatów. Jednym z nich był 30-letni Tomasz Raczek.
„Odpowiedziałem na ich ogłoszenie. Zadzwoniłem i usłyszałem w słuchawce po prostu: >To przyjeżdżaj<” – wspomina.
Tomek, który pochodzi z Trzebini k/Żywca, również przez całe życie związany był z muzyką. „Jeszcze jako małe dziecko dostałem pod choinkę moje pierwsze organki. Miały jedną oktawę i przeraźliwie piszczały” - opowiada Tomek. Potem już sam uzbierał na organy Casio. A jeszcze później kupił organy, głośnik i wzmacniacz. „Ten sprzęt zajmował pół pokoju. Organy nazywały się B11. Kuzyn zamontował mi jeszcze do tego te małe Casio, więc z małych sobie puszczałem rytmy, a na dużych wygrywałem melodię”.
Poza graniem na organach od dziecka, Tomek już jako 8-latek śpiewał w kościele podczas nabożeństw. „Pamiętam, że pierwszą pieśnią , którą zaśpiewałem w kościele był psalm >W tym dniu wspaniałym wszyscy się weselmy…<. To było dla mnie wielkie przeżycie” – wspomina. „Czasami zostawałem po Mszy i sobie próbowałem grać na dużych, kościelnych organach”.
W szkole średniej poznał kilka osób, które grały już od jakiegoś czasu w zespołach amatorskich. „Nie zazdrościłem im; bardziej obserwowałem jak oni to robią” – tłumaczy.
W 2001 roku przyjechał do USA na studia. Na studiach też działał zespół muzyczny. Była to grupa śpiewająca muzykę religijną. Tak się złożyło, że potrzebowali wokalisty. „Zauważyli, że dobrze śpiewam i poprosili mnie żebym spróbował” – wspomina Tomek.
Tutaj trzeba jeszcze dodać, że zanim Tomek przyjechał do USA, osiągnął w Polsce już dość duży sukces – zakwalifikował się do programu telewizyjnego „Szansa na sukces”. Do finału regionalnego w Bielsku-Białym startowało 700 osób. Wybrano zaledwie trzy, m.in. Tomka. Miał jechać do Warszawy, ale… nie pojechał. „Właściwie nie wiem czemu. To był okres przedświąteczny i może wolałem ten czas spędzić w domu, z rodziną… Może przeraziłem się, że nie dam rady sobie w Warszawie…” – zastanawia się.
Wracając do USA, los sprawił, że niestety studia musiał przerwać. Nie przerwał jednak kompletnie kontaktu z muzyką. Przez jakiś czas prowadził chór parafii św. Ludwika Króla.
„Muzyka zawsze była i jest moją pasją. Ale założywszy tutaj rodzinę, nie wiedziałem czy w ogóle to da się pogodzić” – zastanawiał się.
Okazuje się, że można. W „Pokoleniu” gra już od roku. Żona nie strofuje (tak apropos, żona Olka z kolei sama nawet przychodzi na próby grupy, tak po prostu posiedzieć, posłuchać).
Pierwsze oficjalny występ „Pokolenia” miał miejsce zaledwie 3 miesiące po założeniu zespołu. „To było trochę na żywioł…” – wspomina Tomek. „Baliśmy się, ale nie było źle. Trochę nas to podbudowało. Dało motywacje do dalszej pracy” – dodaje Olek.
Nazwę “Pokolenie” muzycy zawdzięczają trochę Małgosi Wojciechowskiej. Przy jednym z pierwszych występów, kiedy grupa nie miała jeszcze oficjalnej nazwy, Małgosia podeszła do chłopaków, a że się dobrze znają, wywiązała się luźna rozmowa: „A co ty tu robisz?” - zwróciła się do Tomka. „Będziemy grać. Mamy zespół” - odpowiedział. „A jak się nazywacie?” - ciągnęła dalej. „No nie mamy jeszcze nazwy. Mamy kilka pomysłów” - Tomek tłumaczył - „Rytm, Pokolenie…”. „Rytm już jest, ale Pokolenie jest świetne. Niech będzie Pokolenie, a ja będę waszą >matką chrzestną<”.
W tak krótkim czasie, „Pokolenie” zdołało już wydać swoją pierwszą płytę – kolekcję najpiękniejszych polskich kolęd. W przygotowaniu jest już także kolejna płyta.
„Lubimy to co robimy. To taka trochę odskocznia od szarej rzeczywistości. A muzyka przecież zawsze towarzyszy człowiekowi” – podsumowuje Olek.

Można nas również zobaczyć w telewizji detroit. www.telewizjadetroit.com

Forum dyskusyjne

Artoo

Przezyj to Sam

Rozpoczęta przez uczestnika Artoo o Wrz. 14, 2008.

Ściana komentarzy

Dodaj komentarz

Aby dodawać komentarze, musisz być uczestnikiem sieci Trio "POKOLENIE"!

 

Uczestnicy (1)

Artoo
 
 

Informacje

Artoo Artoo utworzył tę sieć społeczną na stronie Ning.

Odznaka

Trwa ładowanie…
 

© 2009   Utworzono przez Artoo w serwisie Ning.   Utwórz własną sieć społeczną

Oznaczenia  |  Zgłoś problem  |  Prywatność  |  Warunki serwisu